KSM Zawadzkie

KULIG 2007

CHORWACJA 2007

CZUWANIE ADWENTOWE 2006

SZKLARSKA PORĘBA 2006

LEŚNICA 2006

KRAKÓW 2006

LEDNICA 2006

PIELGRZYMKA MATURZYSTÓW 2006

TRZEBNICA 2005

KOLONIA 2005

PIELGRZYMKA MATURZYSTÓW 2005

LEDNICA 2005

 

O nas Aktualności Kronika Grupy przy parafii Terminarz Galeria Linki Kontakt

 

Gościnne progi Chorwacji

Na przystanek przy głównym dworcu kolejowym w Zagrzebiu podjeżdża wysłużony tramwaj. Dziesiątki ludzi przez dwie minuty upychają się, aby dostać się do środka. Języka chorwackiego w ogóle nie słychać - włoski miesza się z angielskim, niemieckim, francuskim i polskim. Ktoś intonuje kanon „Dona la pace, Signore”. W jednym momencie w śpiew włącza się cały tramwaj. Tak jest aż do samych hal Velesajam.

Trasa prawie dwudziestogodzinnej podróży z Polski do Zagrzebia, wiedzie przez Budapeszt. Miasto, nawet oglądane w nocy i przy niezbyt dobrych warunkach atmosferycznych, robi wrażenie. Szczególnie ciekawy jest neogotycki budynek węgierskiego parlamentu, świadek niedawnych zamieszek, spowodowanych kłamstwem premiera Gyurcsany. Z Budapesztu do Zagrzebia już tylko rzut beretem – około trzysta kilometrów. Na miejscu sprawy organizacyjne, jak zwykle, zabierają trochę czasu, więc cierpliwość jak najbardziej wskazana. Dla Polaków, których zjechało się osiem tysięcy, przygotowana jest specjalna hala, gdzie odbywa się rejestracja grup. Wreszcie wszystko jasne – parafia przydzielona. Stupno – miejscowość położona pięćdziesiąt kilometrów od Zagrzebia. Trzeba dojechać na dworzec, prześledzić rozkład jazdy i wsiąść do pociągu – zdecydowanie nie byle jakiego, choć „tezowski” bilet pozwala na swobodne wojaże w promieniu siedemdziesięciu kilometrów.

Piętno bolesnej historii

Anna i Żvonko Mahmutovic są małżeństwem od trzydziestu lat. Ona pracuje w biurze jednej z miejscowych firm, skończyła niedawno teologię. On jest emerytowanym wojskowym, pracował jako radiotelegrafista. Dostaje dziś równowartość 300 euro emerytury. Dom, w którym mieszkają wybudowali 15 lat temu. Mówią, że teraz nie byłoby ich na to stać. Duży, kaflowy piec ogrzewa dwa pokoje – jeden przygotowali dla pielgrzymów, drugi to ich sypialnia. Piętro na czas zimy wyłączają z użytku. Choć żyją skromnie, są niezwykle gościnni, podczas posiłków stół aż ugina się od jedzenia. Przy kredensie w kuchni stoją dwie duże łuski armatnie, a na nich... doniczki z kwiatami. Łuski to  pozostałość po niedawnej wojnie.

Choć dziś w Chorwacji nie ma już walk, trudno nie zauważyć antypatii, jaką żywią Chorwaci do sąsiadujących z nimi Serbów. Swoją odrębność podkreślają przy każdej okazji. Na polskie słowo chleb, które identycznie brzmi po serbsku, reagują natychmiast, mówiąc dobitnie, że w ich języku chleb to kruh. Lepiej więc o tym językowym podobieństwie pamiętać. Chorwaci bardzo eksponują także swoją katolickość – być może, aby wyraźniej podkreślić kontrast między nimi, a prawosławnymi Serbami. Kościoły są tam równie pełne, jak u nas, sporo jest osób starszych, ale nie brakuje również młodzieży. Ludzie bardzo angażują się w życie lokalnego Kościoła, czują z nim więź oraz odpowiedzialność za niego. Bardzo żywa jest tradycja i kultura, które Chorwaci mocno wiążą z wiarą. W pociągach często widać obrazy Pana Jezusa Miłosiernego, naklejone nad wejściami do przedziałów lub wagonów.

Liczą się kalorie

Hale targowe Velesajam znajdują się na południu miasta. Z głównego dworca kolejowego, który po chorwacku nazywa się glavni kolodvor, kursują specjalnie podstawione na czas spotkania autobusy. Dojechać można również tramwajem. Velesajam to nie tylko miejsce wspólnych modlitw, ale i posiłków. Typowy prowiant pielgrzyma wygląda skromnie: bułka, kostka topionego sera, podgrzana konserwa, jabłko, butelka wody mineralnej i czekoladowy batonik. Wiele grup rozsiada się wspólnie, tworząc małe kółka i razem modląc się przed posiłkiem. Co chwilę ktoś z dużym, plastikowym workiem przechadza się wśród konsumujących pielgrzymów, wypatrując bacznie mnożących się śmieci. Po uczcie dla ciała przychodzi pora na strawę dla ducha.

Nie samym chlebem żyje człowiek

„Modlitwa jest dla ciebie źródłem, żebyś, czerpiąc z niego, kochał. Z nieskończoną bezinteresownością zdaj się na Boga – ciałem i duchem. Pozwól, aby w ciszy narodziło się w tobie żywe słowo Chrystusa, żeby niezwłocznie je wypełnić.” Te słowa brata Rogera sprzed trzydziestu lat przytoczył w swoim liście na 29. Europejskie Spotkanie Młodych brat Alois, przełożony wspólnoty z Taize. Fragmenty jego listu są czytane i rozważane w czasie wspólnych modlitw.

Chyba największym fenomenem Pielgrzymki Zaufana przez Ziemię jest fakt, że wszelkie podziały, różnice, czy nawet wzajemne uprzedzenia przestają być czymś decydującym. Nie ma znaczenia wyznanie, narodowość lub kolor skóry. Wspólna modlitwa jednoczy wszystkich: katolików, protestantów i prawosławnych, Serbów i Chorwatów, Francuzów i Anglików, Polaków oraz Niemców. Półmrok panujący w hali rozświetlają tysiące świec, cisza przeplata się ze śpiewem spokojnych kanonów i krótkimi rozważaniami w różnych językach. Szczególnym momentem jest ogłoszenie miejsca kolejnego Spotkania. Na tę chwilę wielu czeka z niecierpliwością, snując swoje przypuszczania. Wśród Polaków mówi się, że los może paść na Poznań – miasto posiadające odpowiednią bazę do zorganizowania takiej imprezy. Jednak długo nie milkną oklaski, gdy okazuje się, że gospodarzem 30. Europejskiego Spotkania Młodych będzie za rok Genewa.

I z taką wiarą rzekłbyś do góry...

Czterdzieści tysięcy młodych ludzi z całej Europy sprawia, że Zagrzeb na cztery zimowe dni staje miastem międzynarodowym. Mieszają się z sobą kultury, języki, wyznania, a nawet religie. Znikają podziały, łamią się bariery stworzone i utrwalone przez historię. Ziemia niedawno jeszcze nękana dramatem wojny doświadcza pojednania w jego najgłębszym wymiarze – jednoczącej wiary w Jezusa. I z tą wiarą ufnie modli się o pokój.

Łukasz Krzysztofka

Zajrzyj do GALERII!! Zobacz zdjęcia!!

[WIĘCEJ]

 

(c) Copyright by KSM Zawadzkie 2005-2007 All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone ;)